eden* They Were Only Two, On The Planet (PC) - recenzja

eden* They Were Only Two, On The Planet

Gdybyście wiedzieli, że świat wkrótce się skończy, jak chcielibyście spędzić pozostały czas? Co by się dla Was zmieniło? Jak przesunęłyby się Wasze priorytety? Na szczęście dzisiaj nie musimy zadręczać się takimi pytaniami. Koniec świata miał nastąpić na tak wiele sposobów, że trudno zliczyć te wszystkie przepowiednie. W rezultacie każdą następną traktujemy z przymrużeniem oka. W mniej komfortowej sytuacji znaleźli się bohaterowie wizualnej powieści eden* They Were Only Two, On The Planet. Dla nich te pytania nie są abstrakcyjne.

Motyw umierającego świata w grach wideo nie jest czymś nowym, ale w tytule od studia minori ugryziono temat od zupełnie innej strony, bardziej koncentrując się na emocjach głównych bohaterów niż na globalnych wydarzeniach zachodzących w tle. Wszystko zaczęło się od tajemniczej czerwonej gwiazdy, która nagle pojawiła się na niebie. Naukowcy na całym świecie byli zgodni – za 100 lat planeta miała być unicestwiona przez potężną i nieuniknioną katastrofę. Na domiar złego ta pesymistyczna wiadomość została ogłoszona w czasie gdy stosunki międzynarodowe były już napięte z powodu sporów o żywność i surowce. Desperacja eskalowana nadciągającym kataklizmem była wystarczająca, aby rozpętać konflikt na światową skalę. Kiedy ludzkość się opamiętała, połowa światowej populacji była już martwa. Pod koniec wielkiej wojny wszystkie kraje świata połączyły się w Zjednoczony Rząd i zainicjowano wspólne przedsięwzięcie - Projekt Ewakuacji Ziemi. W tym celu rozpoczęto prace nad stworzeniem genetycznie modyfikowanych ludzi, których nazwano felixami. Byli wiecznie młodzi i żyli dłużej niż przeciętny człowiek. Ich wyjątkowa inteligencja stała się ostatnią deską ratunku na przetrwanie całej cywilizacji. Sion najbardziej uzdolniona ze wszystkich felixów zaprojektowała silniki dla statków kolonizacyjnych, które wkrótce miały ewakuować mieszkańców Ziemi. 

eden* They Were Only Two, On The Planet
Ryou i Elica

Akcja gry rozpoczyna się w momencie gdy protagonista, młody chorąży Ryou Haruna udaje się do ośrodka badawczego położonego na małej wyspie, gdzie głównym jego zadaniem będzie zapewnienie bezpieczeństwa pięknej i tajemniczej Sion. Na świecie nie brak głosów sprzeciwu, które twierdzą, że ludzkość powinna stawić czoła swojemu ostatecznemu losowi, zamiast próbować uciec, więc ochrona militarna jest przyznawana kluczowym uczestnikom projektu, a w szczególności Sion, której zwolennicy postrzegają ją jako zbawicielkę ludzkości. Pobyt Ryou w ośrodku badawczym stał się po części pretekstem do poznania jego ponurej przeszłości i wydarzeń, które ukształtowały jego charakter. Krok po kroku odkrywamy tajemnice felixów i obserwujemy zachodzące zmiany w relacjach pomiędzy głównym bohaterem a Sion. Czytanka ma bardzo specyficzny klimat, który trudno mi ubrać w słowa. Na pewno istotny wpływ ma na to unikalny sposób prezentacji, ale do tego dojdziemy za chwilę. 
 
eden* They Were Only Two, On The Planet
Sion
 
Fabuła jest nie tylko tajemnicza, ale przepełniona smutkiem, grając na naszych emocjach. W grze doświadczycie scen, które mają w sobie duży ładunek emocjonalny. Wiele osób po skończeniu tego tytułu odczuwało pustkę i były bardzo poruszone. Nie dziwię im się, bo spoglądając na napisy końcowe miałem tak samo. Scenarzystom niewątpliwie udało się wzbudzić w graczu poczucie niepewności i strachu, przez co całą historię śledziłem z ogromnym zaangażowaniem. Dla bohaterów każdy dzień, każda chwila może być ostatnią i w tym tkwi siła tej produkcji. Wszystkie postacie, jakie spotykamy, są w pełni świadome nadchodzącego końca. Będąc jeszcze przy postaciach, nawet te drugoplanowe mają głębie i jak na tak krótki czas gry (12-15 godzin w zależności od tego jak szybko czytacie), są bardzo dobrze napisane. Na początku gry spotkamy Lavie, która pomaga Ryou pilnować Sion. Ciekawą postacią jest roztrzepany Major Inaba, nawet bardzo go polubiłem. Jego udział w przedstawionych w grze retrospekcjach jak się później okaże, jest kluczowy dla fabuły. Swoje pięć minut w tej niezwykłej historii będzie miała również tajemnicza pokojówka Elica. Poznawanie tajemnic każdej z tych intrygujących postaci zawsze mnie czymś zaskakiwało. 
 
eden* They Were Only Two, On The Planet
 Lavie
 
Nie miałem wcześniej styczności z tytułami od studia minori, więc eden* w kwestii prezentacji wywarł na mnie ogromne wrażenie. Produkcja, która pierwotnie zadebiutowała w 2009 roku i wydana została poza Krajem Kwitnącej Wiśni dopiero w 2015 roku, pod wieloma względami nawet dziś wybija się spośród wielu podobnych jej tytułów. Zasługą tego jest zastosowanie unikalnej palety kolorów, cieniowania i przedstawienia scen z różnych perspektyw, co w rezultacie sprawia, że gra wygląda wspaniale. Często kamera jest umieszczona tuż za plecami protagonisty. Postacie nie są statycznymi „gadającymi głowami”, ale mrugają powiekami i poruszają ustami podczas wypowiadanych kwestii. Wygląda to czasami, jakbyśmy oglądali serial anime, a nie czytali wizualną nowelkę. Bardzo to uprzyjemnia czytanie i odbiór całości. Za takie „kinowe” doświadczenia duży plus! 

eden* They Were Only Two, On The Planet
Natsume

Sposób przedstawienia historii i jej prezentacja w grze może wielu Wam skojarzyć się z twórczością Makoto Shinkaia. Jestem wielkim fanem anime i mang jego autorstwa. „5 centymetrów na sekundę” zawsze będę darzył wielkim sentymentem podobnie jak „Głosy z odległej gwiazdy” czy „Ogród słów”. Gdy poszperałem w sieci, okazało się, że studio minori było swego czasu oddziałem odpowiadającym za oprogramowanie należącym do CoMix Wave, które w 2007 roku przekształciło w CoMix Wave Films – studio odpowiedzialne za produkcję wymienionych animacji. Piszę o tym dlatego, ze Makoto Shinkai brał udział w tworzeniu czołówek do kilku gier z portfolio minori. W napisach końcowych jego nazwisko pojawiło się w podziękowaniach i nawet jeśli jego wkład w produkcję gry był marginalny, to jednak ja bardzo to odczułem. 
 
eden* They Were Only Two, On The Planet
Inaba i Lavie
 
Ścieżkę dźwiękową do eden* skomponował Tenmon – tak, to ten sam kompozytor, którego niezwykle oddziałującą na emocje muzykę można usłyszeć w animacjach Makoto Shinkaia. W połączeniu ze smutną historią otrzymujemy klimat i doświadczenia audio, których szybko nie zapomnimy. Słuchając podczas pisania tej recenzji utworu „Android”, tak sobie myślę, że jest coś niezwykłego w japońskim pianinie, coś, co sprawia, że jest to emocjonalne na zupełnie innym poziomie. Nie wiem jak Tenmon to robi, ale jego ścieżki dźwiękowe są tak sugestywne, że aż czasami ciarki przechodzą. Pochwały również należą się za kwestie mówione, które brzmią naturalnie i bardzo przekonująco.
 
eden* They Were Only Two, On The Planet
Ryou

eden* należy do kinetycznych wizualnych powieści. Nie uświadczymy tutaj wyborów, więc interakcja gracza jest tutaj ograniczona do minimum. Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie jest to produkcja dla każdego, jako że motyw końca świata ukazany jest w mikro skali, ograniczając się do kilku postaci i kładąc nacisk przede wszystkim na rozwój relacji pomiędzy nimi, co jest szczególnie bardzo odczuwalne pod koniec gry. Jeśli szukacie tutaj wartkiej akcji i fascynują was aspekty technologiczne, np. chcielibyście się dowiedzieć czegoś więcej o statkach zaprojektowanych przez Sion, to muszę Was rozczarować. Nadchodzący kataklizm jest tylko tłem do tego, czego doświadczycie pod koniec przygody. Fabuła toczy się raczej wolnym tempem, ale gdy ma miejsce zwrot akcji, to nie można oderwać się od ekranu. Przy okazji, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po ten tytuł lub już go zaliczyliście, to bardzo jestem ciekaw Waszej interpretacji zakończenia. Podobnie jak w filmach Makoto Shinkaia tak i tutaj wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Osobiście podoba mi się takie podejście, bo twórcy nie bez powodu rzucają tu i tam pewne wskazówki, nie wykładając wszystkiego na tacy. 
 
eden* They Were Only Two, On The Planet
Maya

Opowieść o emocjach z umierającym światem w tle zachwyciła mnie nie tylko bardzo poruszającymi momentami, ale sposobem prezentacji, którego próżno szukać w innych podobnych produkcjach. Wielka szkoda, że studio minori zakończyło działalność w 2019 roku. Jedynym pocieszającym faktem jest to, że jeszcze nie ograłem ich wszystkich produkcji, więc dużo dobrego jeszcze przede mną! Fanom gatunku perypetie Ryou i Sion mogę polecić z czystym sumieniem, a jeśli dodatkowo tak jak ja uwielbiacie twórczość Makoto Shinkaia, to będziecie wprost zachwyceni. Jedynie czego żałuję to, że nie sięgnąłem po ten tytuł wcześniej. eden* pozostanie dla mnie jedną z najpiękniejszych i jednocześnie najsmutniejszych historii. Cieszę się, że mogłem jej doświadczyć. 
 
Ocena: 10.0
Plusy
  • Przepiękna, skłaniająca do refleksji opowieść
  • Klimat
  • Unikalny sposób prezentacji przywołujący twórczość Makoto Shinkaia
  • Ciekawe, świetnie nakreślone postacie
  • Ścieżka dźwiękowa to istne arcydzieło    
  • Przekonujący aktorzy głosowi
Minusy
  • Nie stwierdzono

0 Komentarze

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz (0)

Nowsza Starsza