Koumajou Remilia Scarlet Symphony (Switch) - recenzja

Koumajou Remilia Scarlet Symphony
 

Porównania czasami potrafią być złudne, a zderzenie się oczekiwań z brutalną rzeczywistością jest jak kubeł zimnej wody. Przekonałem się o tym, sięgając po kuszącą mnie wampirzymi klimatami platformówkę osadzoną w uniwersum Touhou. Przyciągające wzrok projekty postaci i atmosfera niczym jak w klasycznych Castlevaniach zachęcały, aby zabrać ze sobą wysłużony bicz i udać się do Zamku Szkarłatnego Diabła.

Touhou Project (jap. 東方Project) to seria japońskich gier niezależnych, z których większość stanowią shmupy (bullet hell). Fani tego uniwersum w ramach urozmaicenia coraz częściej dostają produkcje z innych gatunków. Wspólnym ich mianownikiem jest miejsce akcji, kraina Gensokyo, której granic strzeże jedna z głównych bohaterek, urocza kapłanka Reimu Hakurei.
 

Dobra mina do złej gry

Koumajou Remilia Scarlet Symphony (Wieża Zegarowa)
Tajemnicza Sakuya opanowała do perfekcji umiejętność rzucania nożami, przez co należy do jednych z najgroźniejszych przeciwników w grze.

Pierwsze wrażenie było jak najbardziej pozytywne. Klimatyczne intro z gotycką czcionką i księżycem w pełni na szkarłatnym niebie potrafi rozpalić wyobraźnię. Reimu w roli pogromcy wampirów wygląda groźnie i nie ukrywam, że przypadała mi do gustu ta postać w takim mrocznym wydaniu. Wrażenie robią również inne znane osobistości ze świata Touhou jak np. tajemnicza Sakuya. Szczegółowe portrety bohaterek przedstawione w mrocznej stylistyce pojawiające się podczas dialogów mogą się podobać, chociaż kontrastują z beztroską fabułą miejscami ocierającą się o nonsens. Podejrzewam, że taki to już urok gier z tej serii.
 
Koumajou Remilia Scarlet Symphony (Arena)
Opanowanie umiejętności wślizgu pozwoli skutecznie zmylić niektórych przeciwników.
 
Jak na produkcję niezależną wykonanie gry stoi na przyzwoitym poziomie. Oprawa graficzna kojarzy mi się ze stylistyką, w jakiej zrealizowano Record of Lodoss War: Deedlit in Wonder Labyrinth. Pomimo że mamy do czynienia z piksel artem to modele postaci są szczegółowe, płynnie animowane, a w odwiedzonych lokacjach czuć klimat. Muzyka jak najbardziej pasuje do atmosfery gry. Fani Castlevanii na pewno zwrócą uwagę na utwór, który możemy usłyszeć w trzecim poziomie – zaczyna się bardzo podobnie jak „Bloodlines” z Castlevania Dracula X. Nie zabrakło mocnych gitarowych brzmień, które jak ulał pasują do eksplorowania ponurego zamczyska. Do oryginalnego japońskiego dubbingu nie mam zastrzeżeń, aczkolwiek wśród bohaterek nie znalazłem tej, która wyróżniałaby się wyraźnie w tym aspekcie.
 

Pogromczyni wampirów w nie najlepszej formie

Koumajou Remilia Scarlet Symphony (Biblioteka)
Starcia z bossami szybko potrafią przerodzić się w bullet hell i są wymagające nawet na standardowym poziomie trudności.
 
Przędźmy do mniej przyjemniejszych rzeczy związanych głównie z samą rozgrywką. Cały klimat wielkiej przygody pryska niczym bańka mydlana już po kilkunastu minutach spędzonych z grą. Pierwszy zgrzyt to mało interesujące, powtarzalne projekty poziomów. Miałem czasami wrażenie, że przechodzę przez te same pomieszczenia. Podobnie jest z przeciwnikami. Pomimo ich różnorodności do gry szybko wkrada się nuda, bo zdecydowaną większość wrogów pokonamy bez problemu standardową bronią, czyli biczem. Pewnym urozmaiceniem jest możliwość latania, wtedy strzelamy pociskami, których ilość jest ograniczona. Na otwartym terenie przy odrobinie wprawy można przelecieć bez problemu przez cały poziom, unikając walki, co nie do końca mi się podobało. Podczas bardziej wymagających starć do pomocy możemy przywołać jedną z towarzyszek – teoretycznie tak to miało wyglądać. W praktyce wezwane bohaterki zadają zbyt małe obrażenia i nie było z nich większego pożytku tam, gdzie były najbardziej potrzebne, czyli podczas walk z bossami. 
 
Koumajou Remilia Scarlet Symphony (Las)
Marisa z pewnością okazałaby się bardziej skuteczna w walce, gdyby jej magiczne ataki zadawały więcej obrażeń.
 
Kolejną niedogodnością jest niedopracowane, toporne sterowanie. Podczas latania nie ma możliwości zmiany kierunku, w którym będziemy zwróceni, co utrudnia znacząco strzelanie, gdy Reimu atakowana jest z obu stron. Ponadto nasze ruchy w powietrzu są spowolnione. Nie podobało mi się również, w jaki sposób twórcy rozwiązali skakanie postacią. Wprowadzano dwa stany skoku: krótki i wysoki (gdy przytrzymamy przycisk trochę dłużej). Jeśli wciśniemy szybko dwa razy przycisk skoku Reimu zacznie się unosić. W starciach z bossami, gdzie trzeba unikać nadlatujących fal pocisków, wykonując sprawnie skoki i uniki, często zdarzało mi się przypadkowo wprowadzić bohaterkę w tryb latania, zamiast wykonać skok, co było szczególnie frustrujące, gdy byłem bliski zwycięstwa. W wielu sytuacjach np. w starciach z przeciwnikiem przypominającym Minotaura wślizg okazał się dobrą strategią na unikanie ataków, ale tutaj trzeba pamiętać, że stosując tę technikę, nie jesteśmy nietykalni i każde zetknięcie z wrogiem uszczupla pasek energii.
 

Ulotna, skazana na zapomnienie podróż

Koumajou Remilia Scarlet Symphony (Mglisty Las)
Zamieszkujące Mglisty Las żaby należą do wyjątkowo irytujących stworzeń.
 
Koumajou Remilia Scarlet Symphony to tytuł praktycznie na jeden wieczór. W ciągu niespełna dwóch godzin przedrzemy się przez osiem krótkich poziomów, a  właściwie to siedem, bo na ostatni w zasadzie składa się tylko finałowa walka. Po ukończeniu przygody możemy spróbować sił w dodatkowym, odblokowanym etapie, który jest kombinacją tego, co już widzieliśmy z bardziej dopakowanymi przeciwnikami. W grze został zaimplementowany wewnętrzny system osiągnięć, co ma zachęcić graczy do ponownego podejścia, aby zaliczyć wszystkie wyzwania. Standardowy poziom trudności z trzema życiami może okazać się frustrujący dla osób, które nie są zaprawione w staroszkolnych platformówkach. Na szczęście ilość żyć, jak i poziom trudności można dostosować do swoich preferencji. W dodatkach znajdziemy  wbudowany odtwarzacz z listą utworów z gry do odsłuchania, jak i opcję umożliwiającą ponowne obejrzenie scenek dialogowych z wybranych rozdziałów.
 
Koumajou Remilia Scarlet Symphony (Dom Lalek)
W Zamku Szkarłatnego Diabła natkniemy się na mnóstwo utrudniających nam życie przeciwników.
 
Przygody dzielnej Reimu miały zadatki, aby stać się całkiem niezłą platformówką w wampirzych klimatach z interesującymi projektami postaci. Początkowe, pozytywne wrażenie szybko ulotniło się za sprawą kiepskich projektów poziomów, topornego sterowania i braku szlifów tu i tam. Spośród retro platformówek o podobnej tematyce lepiej już sięgnąć po Wallachia: Reign of Dracula, a jeśli jesteście fanami uniwersum Touhou lepszym wyborem będzie metroidvania, Touhou Luna Nights. Koumajou Remilia Scarlet Symphony to jedna z tych gier, która wygląda dobrze na zwiastunach i zrzutach ekranu, ale gdy już wgryziecie się w rozgrywkę niczym spragniony krwi wampir, to możecie poczuć  spory niedosyt.

Ocena:  5.5 / 10
| Nintendo Switch
Deweloper: Frontier Aja
Wydawca: CFK
Plusy
  • Znane bohaterki z uniwersum Touhou w mrocznych wcieleniach
  • Ładnie wyglądające lokacje i płynna animacja
  • Różnorodni przeciwnicy
  • Ścieżka dźwiękowa
  • Możliwość unoszenia się w powietrzu stanowi ciekawe urozmaicenie rozgrywki...
Minusy
  • ...ale realizacja tej mechaniki pozostawia sporo do życzenia
  • Toporne i niewygodne sterowanie
  • Projekty poziomów rażą powtarzalnością
  • Krótkie i ulotne doświadczenie
  • Przywoływanie towarzyszek na niewiele się zdaje

0 Komentarze

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz (0)

Nowsza Starsza