Nie pamiętam już dokładnie kiedy, ostatni raz wcieliłem się w tytułowego prawnika, ale z pewnością było to wieki temu. Wierzcie mi lub nie, ale tak długa przerwa bardzo dobrze mi zrobiła, bo oto z wielkim zapałem usiadłem do kolejnej odsłony z serii Ace Attorney. Tym razem wraz z charyzmatycznym i pewnym siebie prokuratorem rzuciłem się w wir niezwykłych spraw, których wspólnym mianownikiem jest niebezpieczna i nieuchwytna grupa przemytnicza.
Miles Edgeworth, główny rywal Phoenix'a Wrighta, może i jest arogancki, zadufany w sobie i bezwzględny, ale nie podlega wszelkiej dyskusji, że to świetnie napisana postać ze swoimi problemami, traumatyczną przeszłością i przede wszystkim charyzmą, która w pełni zasłużyła na to, aby dostać główną rolę w słynnej prawniczej serii. Przez niektórych Miles jest uważany nawet za najlepszego protagonistę w Ace Attorney i coś w tym jest, bo po ukończeniu gry jeszcze bardziej go polubiłem.
Z Franziską lepiej nie zadzierać, chyba że chcecie bliżej zapoznać się z jej pejczem.
Konstrukcja samej gry nie uległa większym zmianom. Pomimo że nie uświadczymy tutaj emocjonalnych starć na sali sądowej, to prowadzone śledztwa w miarę poczynionych postępów są coraz bardziej zawiłe, wciągające i pełne zwrotów akcji. W serii Ace Attorney zawsze dla mnie liczyła się jakość spraw i w tym aspekcie Ace Attorney Investigations nie zawiodło. W każdym z pięciu dostępnych w grze epizodów wszystko trzyma się kupy i na każde działanie jest logiczne uzasadnienie, mimo że późniejsze sprawy potrafią być bardzo zakręcone i przytłaczające. Podoba mi się sposób, w jaki scenarzyści rozpisali całą historię. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że poszczególne sprawy nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale tak naprawdę są one częścią większej, skomplikowanej układanki, w której wszystko kręci się wokół bezwzględnej grupy przemytniczej i tajemniczego Yatagarasu. Dodatkowo przedstawione w grze wydarzenia nie następują po sobie chronologicznie, co też miało na celu zmylenie gracza i zmuszenie go w rezultacie do poukładania sobie tego wszystkiego w głowie.
W Ace Attorney Investigations możemy swobodnie poruszać się po wybranych lokacjach w widoku z perspektywy trzeciej osoby, co stanowi znaczące urozmaicenie rozgrywki w stosunku do poprzednich części.
Możliwość swobodnego poruszania się po kluczowych dla fabuły lokacjach i prowadzenie dochodzenia na miejscu zbrodni według własnego uznania w widoku z perspektywy trzeciej osoby stanowi ciekawe urozmaicenie rozgrywki w porównaniu do poprzednich gier z serii. Dodatkowo podczas eksploracji główny bohater wyciąga wnioski i zapamiętuje swoje spostrzeżenia w formie „fragmentów logiki” – ta nowa mechanika pozwala Milesowi połączyć fakty, aby lepiej zrozumieć to, co wydarzyło się na miejscu zbrodni. W niektórych sprawach będziemy mieli okazję skorzystać ze specjalnego urządzenia, które w formie hologramu umożliwia rekonstrukcję wydarzeń i miejsca zbrodni, nawet gdy fizycznie nie znajdujemy się w tej lokacji. Powyższe nowości, chociaż nie zmieniają rozgrywki w znaczący sposób, to jednak z powodzeniem przełamują w grze rutynę związaną z ciągłym prowadzeniem rozmów.
Dzięki pewnemu gadżetowi będziemy mogli w formie hologramu preprowadzić rekonstrukcję zdarzeń na miejscu zbrodni.
Podobnie jak w poprzednich grach z serii Ace Attorney przeprowadzamy rozmowy ze świadkami i w trakcie ich zeznań przedstawiamy niepodważalne dowody, okazjonalnie przyciskając do muru tych bardziej opornych delikwentów. Wszystko to odbywa się jednak poza murami sali sądowej, co też samo w sobie stanowi odskocznię od tego, czego mogliśmy doświadczyć we wcześniejszych odsłonach. Spodziewajcie się ponownie niezwykle komicznych i przesadnie przerysowanych reakcji sprawców, bez których nie moglibyśmy w pełni delektować się satysfakcjonującym finałem każdej sprawy.
W czwartej sprawie (Turnabout Reminiscence) przeniesiemy się siedem lat wstecz, poznając burzliwe początki kariery świeżo upieczonego prokuratora.
Scenarzystom
niestety nie udało się uniknąć dobrze znanego problemu związanego z
przeciąganiem się spraw. Na szczęście doświadczyłem tego tylko w
trzecim i piątym, finałowym rozdziale. Ostateczna konfrontacja mogłaby
być mniej rozwleczona, co też negatywnie wpłynęło na stopniowanie napięcia. Gdy czułem już, że jestem blisko finału, to trudno było mi się oderwać od ekranu, ale jednocześnie nie mogłem pozbyć się wrażenia, że twórcy ewidentnie sztucznie
przedłużają czas spędzony z grą, co w rezultacie okazało się trochę męczące.
W drugim rozdziale Miles zostaje niesłusznie oskarżony o morderstwo. Nieugięty prokurator jednak nie daje za wygraną, próbując znaleźć prawdziwego sprawcę na pokładzie lecącego samolotu.
Drugi
problem, jaki zauważyłem, związany jest z liniowością gry, więc
podobnie jak w poprzednich częściach wszystko tutaj „idzie jak po
sznurku” – nawet wtedy, gdy jesteśmy o krok dalej przed głównym bohaterem od
rozwikłania zagadki i mamy w posiadaniu niepodważany dowód, to jednak
trzeba do tego momentu dojść według schematu, jaki wymyślili sobie
scenarzyści. Z drugiej strony Miles Edgeworth to perfekcjonista, więc
będzie starał się dotrzeć do prawdy zawiłą drogą, nie pozostawiając żadnych
wątpliwości. Trzeba też pamiętać o tym, że cała gra to jedna wielka
skomplikowana łamigłówka, więc prędzej czy później mogą zdarzyć się Wam
momenty, które spowolnią rozgrywkę, gdy będziecie głowić się nad tym,
jaki to mały szczegół umknął Waszej uwadze.
Blue Badger, policyjna maskotka dobrze znana fanom serii z poprzednich odsłon Ace Attorney — tym razem spotykamy go przy okazji prowadzenia śledztwa w parku rozrywki.Ace Attorney Investigations: Miles Edgeworth może pochwalić się bardzo dobrze napisanymi postaciami drugoplanowymi. Wiele z nich to powracające osobistości z poprzednich części i z tego też powodu stanowczo odradzam ten tytuł osobom, które nie ograły jeszcze pierwszej trylogii Ace Attorney. Po pierwsze doświadczanie tej gry bez znajomości poprzednich odsłon serii sprawi, że straci ona wiele ze swojego uroku i niektóre scenki nie będą dla Was do końca zrozumiałe. Spośród starych dobrych znajomych zobaczymy między innymi Maggey Byrde, którą nadal prześladuje pech czy pocieszną staruszkę Wendy Oldbag (Kobietę Pracującą), która żadnej pracy się nie boi i zarazem jest największą fanką Edgewortha, co też ma swoje odzwierciedlenie w zabawnych scenkach z jej udziałem. Nie mogło zabraknąć Dicka Gumshoe i szczerze to bardzo się ucieszyłem, gdy go zobaczyłem ponownie, bo jakoś bez niego nie wyobrażam sobie tej gry. Sporo czasu antenowego także poświecono bojowo nastawionej Franzisce, która przy każdej okazji nie waha się użyć swojego nieodłącznego pejcza.
Uwielbiam te zabawne sceny z udziałem nieudolnego detektywa Dicka Gumshoe, w których często przewija się wątek jego wynagrodzenia.
Twórcy wprowadzili do gry również kilka nowych, bardzo intrygujących postaci takich jak np. Kay Faraday będącą samozwańczą następczynią Wielkiego Złodzieja Yatagarasu, czy agent Interpolu Shi-Long Lang, który swoją drogą jest jedną z moich ulubionych postaci w grze. Uwielbiam sceny z jego udziałem, a humor im towarzyszący utrzymywał mnie w dobrym nastroju niemal przez całą grę. Swoją drogą Ace Attorney Investigations: Miles Edgeworth dało mi dużo powodów do śmiechu. Chciałbym więcej takich wyrazistych, przebojowych postaci jak agent Lang w kolejnych grach z serii – o ile te w ogóle kiedyś się pojawią.
Spośród nowych postaci największe wrażenie zrobił na mnie ten niezapomniany duet.
Ace Attorney Investigations: Miles Edgeworth ogrywałem na Switchu w ramach kompilacji Ace Attorney Investigations Collection. Największą rzucającą się w oczy zmianą w porównaniu do oryginalnej gry z 2009 roku jest oprawa graficzna. Jak na remaster przystało, modele postaci nie przypominają już tych pikselowych „ludzików” z oryginału, chociaż Capcom dał możliwość pozostania przy starym stylu graficznym. Nowy wygląd postaci, płynne animacje i przepięknie prezentujące się tła – tutaj właściwie nie ma do czego się przyczepić. Nad na nowo zaaranżowaną ścieżką dźwiękową mogę tylko rozpływać się w samych superlatywach. Odświeżone utwory nie tylko brzmią dużo lepiej, ale i jeszcze bardziej podkreślają dramaturgię w kluczowych momentach fabuły, jednocześnie zachowując swój pierwotny charakter. Deweloperzy poszli jednak o krok dalej, dodając wbudowany system osiągnięć, galerię i odtwarzacz muzyki. Podsumowując, dzięki Ace Attorney Investigations Collection otrzymaliśmy ten tytuł w wersji ostatecznej, a ja mogę tylko potwierdzić, że nikt z taką gracją nie odświeża starszych tytułów jak Capcom.
Galeria ze wszystkimi postaciami z gry jest jednym z dodatków, jakie dostępne są w Ace Attorney Investigations Collection.
Poszukiwanie prawdy z perspektywy słynnego prokuratora okazało się dla mnie niezwykle emocjonującą przygodą wypełnioną po brzegi zwrotami akcji – to bez wątpienia jedna z lepszych historii kryminalnych, jakie zostały opowiedziane w grach wideo. Nie ukrywam, że były momenty, gdy gra nieco mi się dłużyła, ale mimo to całość śledziłem do samego końca z dużym zainteresowaniem. Nie bez znaczenia był dla mnie powrót do tej serii po latach, gdzie ponownie mogłem spotkać ulubione postacie. Teraz już nie pozostało mi nic innego jak wygodnie rozsiąść się na kanapie i niczym Miles Edgeworth delektować się w spokoju filiżanką swojej ulubionej herbaty z towarzyszącym poczuciem satysfakcji, że udało mi się w końcu nadrobić ten rewelacyjny tytuł.
Ocena: 8.5 / 10
| Nintendo SwitchDeweloper: CapcomWydawca: Capcom
Plusy
- Pomysłowe, złożone i trzymające w napięciu sprawy będące częścią większej intrygi
- Charyzmatyczny główny bohater
- Wyraziste i wielowymiarowe postacie drugoplanowe
- Mnóstwo powracających postaci z poprzednich odsłon
- Odświeżona oprawa graficzna
- Rewelacyjna ścieżka dźwiękowa
- Zawartość dodatkowa (wbudowane osiągnięcia, galeria, odtwarzacz muzyki)
Minusy
- Niektóre sprawy okazały się niepotrzebnie rozwleczone, przez co gra momentami trochę mi się dłużyła










Prześlij komentarz